Postanowiłam w końcu wykonać krok.. Zdałam sobie sprawę, że bezczynne siedzenie niczego nie da. Za dużo razy już się poddałam, za dużo czasu spędziłam w czterech ścianach, zbyt długo pozostawałam bez chęci do życia. Dla osoby postronnej moje ciało może i nie wygląda tragicznie, bo tragicznym nie jest, ale dla kogoś kogo od urodzenia przyozdabiały mięśnie fałdki na brzuchu, rozstępy, telepiący się tłuszcz czy zadyszka po podbiegnieciu do autobusu to życiowa tragedia.
Był czas kiedy przez tygodnie nie wychodziłam z domu, często płakałam. Zdażyło się tak, że w najgorszym okresie mojego życia trafilam na najgorszą dla mnie osobę. Przestałam całkowicie dbać o sobie, bo po co, porzuciłam całkowicie nadzieję na powrót do sportu, nic się już dla mnie nie liczyło, a dostawałam codziennie nóż w plecy. Zostałam sama. Nie miałam skąd czerpać szczęścia. Sport to była jedyna rzecz w życiu, która mi wychodziła. Z nim wiązały się sukcesy, przyjaciele, miałam cel, motywację, coś w czym chciałam być najlepsza. Wraz ze stratą tego wszystko odeszło. Pogorszyły sie moje oceny, dnie mijały mi na siedzeniu przed komputerem, wszystko straciło sens. Nie potrafiłam nawet o tym mówić, a gdy ktoś wspominał coś na temat biegania stawały mi łzy w oczach. Dzięki Bogu, znalazła się osoba, do której mogłam uciec, która zauważyła, że pod uśmiechem, który nie schodził mi z twarzy poza domem, kryje się bardzo cierpiąca dziewczyna. Odcięłam się od osoby, która ciągneła mnie w dół. Na nowo zaczęłam uczyć się wiary w siebie i chęci do życia.
Dziś powiedziałam sobie dość. Postanowiłam wrócić do biegania. W nawale wszelkich wiadomości z imprez lekkoatletycznych i relacji z obozów, myślałam tylko "mogłabym tam być". Wiele lekarzy mówiło ludziom, że nie bedą chodzić, że nie będą tego czy tamtego, ale dzięki ciężkiej pracy zdołali przezwyciężyć swoje słabośći.
Postanowiłam spróbować znów. Choć raz jeszcze wystartować w zawodach, Poczuć emocje startu, przekraczania lini mety. To marzenie, którego się trzymam, coś dla czego chce się starać. Życie bez celu nie ma sensu.
Od dziś codziennie rano zamierzam przemierzać trasę rowerem, na małą siłownię w plenerze wykonywać serię ćwiczeń i i przejeżdzać jakiś odcienek rowerem. Do tego jak najmniej staram sie korzystać z komunukacji miejskiej, Gdzie mogę jadę na dwóch kółkach.
"Prawdziwym przegranym nie jest ten, kto się poddał, ale ten kto nigdy nie spróbował ponownie."