Postanowiłam w końcu wykonać krok.. Zdałam sobie sprawę, że bezczynne siedzenie niczego nie da. Za dużo razy już się poddałam, za dużo czasu spędziłam w czterech ścianach, zbyt długo pozostawałam bez chęci do życia. Dla osoby postronnej moje ciało może i nie wygląda tragicznie, bo tragicznym nie jest, ale dla kogoś kogo od urodzenia przyozdabiały mięśnie fałdki na brzuchu, rozstępy, telepiący się tłuszcz czy zadyszka po podbiegnieciu do autobusu to życiowa tragedia.
Dziś powiedziałam sobie dość. Postanowiłam wrócić do biegania. W nawale wszelkich wiadomości z imprez lekkoatletycznych i relacji z obozów, myślałam tylko "mogłabym tam być". Wiele lekarzy mówiło ludziom, że nie bedą chodzić, że nie będą tego czy tamtego, ale dzięki ciężkiej pracy zdołali przezwyciężyć swoje słabośći.
Postanowiłam spróbować znów. Choć raz jeszcze wystartować w zawodach, Poczuć emocje startu, przekraczania lini mety. To marzenie, którego się trzymam, coś dla czego chce się starać. Życie bez celu nie ma sensu.
Od dziś codziennie rano zamierzam przemierzać trasę rowerem, na małą siłownię w plenerze wykonywać serię ćwiczeń i i przejeżdzać jakiś odcienek rowerem. Do tego jak najmniej staram sie korzystać z komunukacji miejskiej, Gdzie mogę jadę na dwóch kółkach.
"Prawdziwym przegranym nie jest ten, kto się poddał, ale ten kto nigdy nie spróbował ponownie."




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz