Dojechanie rowerem na miejsce okazało się bardziej męczące niż same ćwiczenia. Musiałam pokonać dosłownie góry i doliny, takie uroki wyżyny lubelskiej. Końcówka drogi rowerowej prowadzącej na plenerową siłownię to 300m wjazd pod górę. Kiedy się na nią dotrze ma sie serdecznie dosyć. Jak widac mam do pokonania 5,4 kilometra, codziennie. Jestem dobrej myśli, chce żeby wszysko się udało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz