.

.
.

Ilość wyświetleń

hit counter

niedziela, 19 lipca 2015

Weekly summary


Przebyta trasa : 37 km 

Za mną pierwszy tydzień. Niestety- nie udało mi się być aktywną codziennie. Raz przeszkadzały zakwasy,innym razem pogoda czy brak czasu. Jednak mimo wszystko jestem bardzo zadowolona z tego tygodnia. Widzę znaczny zarys mięśni nóg, w końcu nabierają one jakiegoś kształtu. Poprawiła mi się również kondycja. Kiedy przestałam uprawiać jakikowiek sport podbiegnięcie do autobusu było dla mnie męczarnia, łapałam zadyszkę i cała zalewałam się potem. Ostatnio zmuszona przez deszcz przebiegłam bez zatrzymania odcinek aż 500m.


Cieszę się z tego wszystkiego. Dzień od razu staje się lepszy kiedy poprostu się poruszasz. Miewam coraz mniej bólów głowy, w swoim ciele czuję się coraz lepiej.

Niepokoi mnie tylko fakt, że zaczął mi doskwierać bół lewej rzepki. Muszę wybrać się do lekarza Ale ciągle to odkładam. Potrzebna jest mi jakaś rehabilitacja czy fizjoterapia. Może niedługo to zrobię. Zobaczymy.

Tak czy siak od jutra rozpoczynamy nowy tydzień zmagań !

wtorek, 14 lipca 2015

Tuesday is new Monady

Przebyta trasa: 8,5km

Zakwasy na szczęście powoli przestają dawać o sobie znać. Pojawił mi się zarys mięśni czworogłowych z czego jestem strasznie zadowolona. W końcu dwa tygodnie jeżdżenia rowerem dały efekty. To zabawne ale kiedy coś się ma cały czaś nie zwraca się na to uwagi, bo "to normalne". Zaczęłam zauwżać jak widoczne są mięśnie dopiero wtedy, kiedy moje nogi stały się poprostu dwoma klocami. 


Wysportowane ciało zawsze było dla mnie czymś pięknym. Odkąd pamiętam wyłamywałam się z chorych schematów nastolatek, którym podobał się wygląd wieszaka. Większość dziewczyn uważa mieśnie za "ohydne". Często pytają w internecie "jak pozbyć się mięśni z ud", "jak schudnąć, ale tak żeby nie mieć mięśni". Moim zdaniem muskulatura jest odzwierciedleniem charakteru. Kobiety jako słabsz płeć nie są z nią kojarzone. Na profilach sportsmenek można znaleźć niemiłe komentarze na temat wyglądu ich ciała. Zarzuca się im niekobiece kształty. Zastanawia mnie tylko co to kogo obchodzi ?

Mięśnie to swego rodzaju ozdoba ciała. Tak samo jak tatuaż. Jednak za tatuaż poprostu płacimy i mamy ot co rysunek na ciele. A muskulatura ? Czy można ją znaleźć na półkach w sklepie ? To ozdoba naszego ciała, w której wykonanie sami wkładamy ciężką pracę. Według mnie hasła, o tym, że jest to ohydne wygłaszają ludzie, którzy sami nie są zdolni do jakiegokolwiek wysiłku.

Przyznaję, nie podobają mi się wszystkie sylwetki wyrzeźbionych kobiet, ale nigdy nie powiem, że wygląda to ohydnie. Wiem ile ciężkiej pracy musiały włożyć w to, w jakim miejscu się teraz znajdują i może właśnie w takim ciele czują się najlepiej i najbardziej pewnie.



                                                     

poniedziałek, 13 lipca 2015

Mondays hurt

Dzisiaj rano przywitała mnie brzydka pogoda, choć budzik ustawiłam na 8.30 z łóżka wstałam o 10. Za oknem ponuro i deszczowo. Postanowiłam poczekać aż się rozpogodzi i zajęłam się powtórkami do matury. 


Po kilku godzinach odpuszczenie dziś treningu okazało się najlepszym pomysłem, Z czasem zaczęłam odczuwać coraz większyból w plecach oraz pachwinach, który rano nie wydawał się taki straszny. Z ledwością mogłam skupić się na książkach i jedyne do czego byłam zdolna to leżenie. Przeforsowałam lekko plecy, przez jazdę w pochyleniu i przez dużą ilość ćwiczeń, w które są one zaangażowane. Mam nadzieję, że z czasem zakwasy nie będą mi już tak doskwierać.

Poniżej zdjecie mojej sylwetki. Chcę zobaczyć jak zmieni się mój wygląd przez te 2 miesące intensywnego dbania o formę. Jak mówiłam, nie jest to tragedią. Nie dąże do schudnięcia, nie zależy mi na spadku wagi, ponieważ ważę 7 kilogramów mniej niż podczas trenowania, a wyglądam gorzej. Zależy mi tylko i wyłącznie na modelacji sylwetki, tak by być z niej zadowoloną, nabraniu masy mięśniowej i zdobyciu formy.



niedziela, 12 lipca 2015

First step

Dojechanie rowerem na miejsce okazało się bardziej męczące niż same ćwiczenia. Musiałam pokonać dosłownie góry i doliny, takie uroki wyżyny lubelskiej. Końcówka drogi rowerowej prowadzącej na plenerową siłownię to 300m wjazd pod górę. Kiedy się na nią dotrze ma sie serdecznie dosyć. Jak widac mam do pokonania 5,4  kilometra, codziennie. Jestem dobrej myśli, chce żeby wszysko się udało.


sobota, 11 lipca 2015

New beggining


Postanowiłam w końcu wykonać krok.. Zdałam sobie sprawę, że bezczynne siedzenie niczego nie da. Za dużo razy już się poddałam, za dużo czasu spędziłam w czterech ścianach, zbyt długo pozostawałam bez chęci do życia. Dla osoby postronnej moje ciało może i nie wygląda tragicznie, bo tragicznym nie jest, ale dla kogoś kogo od urodzenia przyozdabiały mięśnie fałdki na brzuchu, rozstępy, telepiący się tłuszcz czy zadyszka po podbiegnieciu do autobusu to życiowa tragedia.


Był czas kiedy przez tygodnie nie wychodziłam z domu, często płakałam. Zdażyło się tak, że w najgorszym okresie mojego życia trafilam na najgorszą dla mnie osobę. Przestałam całkowicie dbać o sobie, bo po co, porzuciłam całkowicie  nadzieję na powrót do sportu, nic się już dla mnie nie liczyło, a dostawałam codziennie nóż w plecy. Zostałam sama. Nie miałam skąd czerpać szczęścia. Sport to była jedyna rzecz w życiu, która mi wychodziła. Z nim wiązały się sukcesy, przyjaciele, miałam  cel, motywację, coś w czym chciałam być najlepsza. Wraz ze stratą tego wszystko odeszło. Pogorszyły sie moje oceny, dnie mijały mi na siedzeniu przed komputerem, wszystko straciło sens. Nie potrafiłam nawet o tym mówić, a gdy ktoś wspominał coś na temat biegania stawały mi łzy w oczach. Dzięki Bogu, znalazła się osoba, do której mogłam uciec, która zauważyła, że pod uśmiechem, który nie schodził mi z twarzy poza domem, kryje się bardzo cierpiąca dziewczyna. Odcięłam się od osoby, która ciągneła mnie w dół. Na nowo zaczęłam uczyć się wiary w siebie i chęci do życia.

Dziś powiedziałam sobie dość. Postanowiłam wrócić do biegania. W nawale wszelkich wiadomości z imprez lekkoatletycznych i relacji z obozów, myślałam tylko "mogłabym tam być". Wiele lekarzy mówiło ludziom, że nie bedą chodzić, że nie będą tego czy tamtego, ale dzięki ciężkiej pracy zdołali przezwyciężyć swoje słabośći.

Postanowiłam spróbować znów. Choć raz jeszcze wystartować w zawodach, Poczuć emocje startu, przekraczania lini mety. To marzenie, którego się trzymam, coś dla czego chce się starać. Życie bez celu nie ma sensu.

Od dziś codziennie rano zamierzam przemierzać trasę rowerem, na małą siłownię w plenerze wykonywać serię ćwiczeń i i przejeżdzać jakiś odcienek rowerem. Do tego jak najmniej staram sie korzystać z komunukacji miejskiej, Gdzie mogę jadę na dwóch kółkach.





"Prawdziwym przegranym nie jest ten, kto się poddał, ale ten kto nigdy nie spróbował ponownie."




Znajdź mnie